20 października 2020
zdjęcie do artykułu jak uniknąć strat ciepła część druga

Jak uniknąć strat ciepła? (cz. II)

Druga część artykułu dotyczącego tematyki strat ciepła. Jak ich uniknąć, co zrobić aby straty nie odbiły się na naszym portfelu? Odpowiedzi na powyższe pytania znajdziecie poniżej.

Ocieplenie dachu

Dach spadzisty czy dach płaski? – wybór zależy zwykle od naszego gustu – jaki typ architektury preferujemy. W obydwu przypadkach znajdziemy jednak wspólny mianownik – by dach spełniał dobrze swoją funkcję i nie narażał nas na nadmierne straty ciepła – musi być odpowiednio zaizolowany i wentylowany.

Jeśli wybieramy wariant pokrycia więźby dachowej – pełne deskowanie plus papa – trzeba zostawić pod deskami pustą przestrzeń wentylacyjną i kanały powietrzne wiodące na zewnątrz – a dopiero potem warstwę ocieplającą. Pomoże to uniknąć zawilgocenia ocieplenia dachowego.

Jak uniknąć strat ciepła w domu – część pierwsza

W wariancie – folia paroprzepuszczalna pod pokryciem dachu pustki zostawiać nie trzeba, ważne jest jednak perfekcyjne wykonanie, by wilgoć nie znajdowała „dziur” w ociepleniu i nie moczyła go, inaczej nie będzie ono spełniało swojej roli.

Najbardziej powszechnym materiałem ociepleniowym jest wełna mineralna. By w sposób efektywny spełniała swoją rolę, jej warstwa powinna mieć 30-35 centymetrów grubości.

Z kolei, jeśli chodzi o pokrycia dachowe, za najbardziej „ciepłochronny materiał” uważana jest dachówka ceramiczna. Oczywiście, jest to wariant najdroższy – i sama dachówka kosztuje, i jest ciężka, dlatego trzeba stosować pod nią wzmocnioną ( i tym samym kosztowniejszą) więźbę dachową. Wybierając zatem tańszy materiał (blacha, blachodachówka, pokrycia bitumiczne), warto zainwestować w jakość wykonania ociepleń dachowych i zadbać, by dekarze nie pozostawili nieszczelności w pokryciu.

Sprawdź ofertę nowych mieszkań w Pruszkowie – odwiedź Rynek Pierwotny

W polskich warunkach klimatycznych ( dużo deszczu i śniegu) bardziej uzasadnionym rozwiązaniem są dachy spadziste. Płaskie lepiej sprawdzają się w regionie śródziemnomorskim, gdzie dni słonecznych i suchych jest zdecydowanie więcej. Jeśli już zatem decydujemy się na dach płaski – gdyż bardziej przemawia do nas architektura modernistyczna – pamiętajmy, by pokrycie dachu było szczelne i by zostały stworzone drożne kanały do odprowadzania wilgoci – po deszczach nie mogą tworzyć się na dachu zastoiny wodne. W zimę niestety płaski dach zmusza nas do częstego odśnieżania go (zalegający śnieg nie tylko niepotrzebnie dociąża konstrukcję dachu, ale może też powodować nadmierne przenikanie wilgoci do warstwy ocieplającej).

Jak efektywnie oszczędzać energię w domu? Sprawdź

Niektórzy inwestorzy pragną mieć na dachu „historyczne” pokrycie typu gont drewniany lub strzecha. Część nie pamięta jednak, że ten typ pokrycia potrzebuje przewiewu i słońca – by po deszczu lub śniegu wierzchnia warstwa mogła szybko przeschnąć. Najczęściej spotykanym błędem jest pokrywanie gontem lub strzechą domów stawianych na działkach leśnych lub zacienionych starodrzewiem. Nie dość, że na takich działkach nie ma odpowiedniej wentylacji i panuje większa wilgotność, to zalegające na dachu igliwie bądź liście powodują szybsze gnicie gontu lub strzechy. I oczywiście konieczność wymiany po dość krótkim okresie użytkowania.

Generalnie, wybierając rodzaj więźby i pokrycia dachowego – powinniśmy zainwestować jednak w rozwiązania najbardziej efektywne cieplnie i przyszłościowe. Przy dobrym wykonawstwie będziemy mieli wtedy gwarancję, że unikniemy strat ciepła i przez przynajmniej 25-30 lat będziemy mieli spokój z remontami, czy konieczną termomodernizacją.

Okna i drzwi

Jak duże mogą być straty ciepła przez okna i drzwi – zależy nie tylko od izolacji cieplnej samych drzwi i okien, ale także od jakości (szczelności montażu). Wielu z nas pamięta, jak w mroźne zimy w budownictwie z minionej epoki trzeba było uszczelniać okna od spodu kocami czy ręcznikami, by uniknąć niekontrolowanego napływu zimnego powietrza. 

Dziś już możemy przebierać w oknach i drzwiach o niskim współczynniku przenikalności cieplnej (warstwy izolacyjne wewnątrz skrzydeł drzwiowych, szczelne ramy i futryny, okna dwu i trzyszybowe wypełnione gazami szlachetnymi etc.) warto zainwestować w te „najcieplejsze” i najbardziej trwałe, by przez lata nie zawracać sobie głowy koniecznością wymiany. I jak zawsze, potrzebna jest nam fachowa ekipa, by nie pozostały po niej „mostki termiczne” na styku – okno-ściana zewnętrzna.

Idea domu autonomicznego – na czym polega?

Najbardziej zalecany dziś jest „warstwowy” montaż okien, nazywany też „ciepłym”, choć spora część fachowców uważa pojęcie „ciepły” za nieprofesjonalne i mylące. Krótko mówiąc – powinno łączyć się okno z izolacją cieplną muru (warstwa styropianu zachodzi 2-5 cm na ramę okna od zewnątrz, często też okłada się styropianem ramę od wewnątrz). Złączenia uszczelnia się dokładnie silikonem i pianką montażową. Trwa też spór o to, jakie stosować mocowania do muru. Zdaniem jednych mocowania metalowe nie tworzą „mostków termicznych”, zdaniem innych, tylko mocowania z wytrzymałych tworzyw sztucznych gwarantują, że nie będzie strat ciepła, gdyż metal z natury jest „zimny”. Kolejna istotna sprawa – od zewnątrz rama okna musi być zabezpieczona folią lub taśmą paroprzepuszczalną, natomiast od wewnątrz – folią paroszczelną.

I wreszcie – warto w projekcie architektonicznym „dopasować” rozmiary otworów drzwiowych i okiennych do standardowych rozmiarów okien i drzwi. Zminimalizujemy wtedy koszty zakupu i montażu okien i drzwi, chyba, że stać nas na zamawianie „pod indywidualny wymiar”.

Czym jest pompa ciepła i czy warto w nią zainwestować?

Niekorzystne jest „wbijanie” standardowych okien w przyciasny otwór, gdyż okno będzie nam się potem deformować. I odwrotnie – za małe okno w stosunku do otworu zmusi ekipę do „sztukowania” przestrzeni dodatkową ilością pianki montażowej, co negatywnie wpłynie na „szczelność termiczną” połączenia.

Nie wolno też zapominać, że im większa powierzchnia szyb, tym jednak straty ciepła są większe. Oczywiście szerokie szklane drzwi tarasowe czy wręcz oszklona ściana dają efektowny widok na ogród, utrzymanie jednak pożądanej temperatury w salonie odbije się na rachunku za energię.

Wentylacja – tu też tworzą się „mostki termiczne”

Przez wieki wentylacja domostw odbywała się w sposób naturalny. Istniały otwarte paleniska ( ognisko domowe, kominek), którymi uciekało „zużyte” i ogrzane powietrze, świeże zaś wciskało się do wewnątrz poprzez wszelkie nieszczelności w konstrukcji domów. Zastosowanie palenisk zamkniętych w postaci pieców wymusiło zastosowanie kominów wentylacyjnych. I tak powstała wentylacja grawitacyjna, która powszechnie stosowana jest do dziś. W założeniu powietrze uchodzi z domu przez kominy wentylacyjne a dostaje się i przez nieszczelności, i przez okna oraz drzwi, nad czym powinniśmy mieć teoretycznie kontrolę.

Najpierw architekci i inżynierowie budowlani zauważyli problem strat ciepła przez drzwi oraz okna oraz wszelkiego rodzaju nieszczelności. Objawiający się między innymi dokuczliwymi przeciągami. Najnowszej generacji produkty mają już niską przepuszczalność cieplną. I dobrze. Ale przy wentylacji grawitacyjnej musimy sami zadbać, by nie wywoływać „efektu termosu”.

Dom pasywny – moda czy faktyczna energooszczędność?

Efekt termosu” polega na tym, że ciepłe powietrze uchodzi przez kominy wentylacyjne, ale chłodniejsze nie jest zasysane przez szczelnie zamknięte drzwi i okna. Wtedy któryś z kominów wentylacyjnych zaczyna zaciągać powietrze z zewnątrz. Przy okazji ściągając do domu przykre zapachy i wilgoć. W tej sytuacji, a szczególnie w zimie, ważne jest przewietrzanie pomieszczeń lub przynajmniej uchylanie okien. Są one do tego przystosowane – wystarczy obrócić klamkę o 45 stopni.

Niemniej widać, że z punktu widzenia „czystości formy ekologiczno-energetycznej” łączenie okien o niskim współczynniku przepuszczalności cieplnej z grawitacyjną wentylacją jest mało energooszczędne. Strat ciepła przez wentylację nie kontrolujemy, w dodatku rozszczelniając okna sami tworzymy „mostki termiczne”. Stąd specjaliści zalecają zainwestowanie w wentylację mechaniczną  – najlepiej z odzyskiem ciepła.

Zwykła wentylacja mechaniczna jest rozwiązaniem tańszym. Polega na zastosowaniu dwóch wentylatorów wymuszających obieg powietrza w domu. Wentylator pierwszy zasysa powietrze z zewnątrz i poprzez system rur oraz nawiewników wtłacza je do pomieszczeń. Powietrze dociera chłodne – niewiele jest się w stanie nagrzać w rurach doprowadzających. By uniknąć zimnych przeciągów – zamiast zwykłych kratek nawiewnych stosuje się tak zwane anemostaty, powodujące równomierne rozpraszanie się powietrza w pomieszczeniu. Powietrze krąży po całym domu (dlatego niezbędne są kratki wentylacyjne w każdych drzwiach wewnętrznych) i ogrzewa się. Potem jest wysysane przez drugi wentylator ( za pomocą systemu anemostatów i rur wywiewnych).

Zalety takiego rozwiązania w porównaniu z wentylacją grawitacyjną są następujące:

  • można darować sobie budowę kominów wentylacyjnych, przez które w niekontrolowany sposób ucieka ciepło, a pieniądze zainwestować w dobrze zaizolowany system nawiewu/wywiewu;
  • panujemy nad wydajnością systemu – możemy regulować tempo wymiany powietrza, zwiększając jego intensywność, gdy pojawią się niemiłe zapachy;
  • nie musimy otwierać okien przez cały rok, gdyż ciągle mamy świeże powietrze, a wtedy montaż okien i drzwi zewnętrznych o niskiej przepuszczalności cieplnej uzasadnia się logicznie i ekonomicznie.

Jest i pewien minus – wentylatory napędzane są elektrycznością, co dołoży nam trochę do rachunku za prąd i w przypadku przerwy w dostawie energii zmusi nas do solidnego przewietrzenia pomieszczeń – nawet w zimę.

Wariantem najbardziej zaawansowanym technologicznie jest wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła, tak zwaną rekuperacją.  Urządzenie rekuperacyjne schładza powietrze opuszczające budynek, a uzyskaną energią ogrzewa zimne powietrze napływające do budynku, co pozwala zmniejszyć sporo koszty ogrzewania naszego lokum.  Według danych producentów rekuperatorów – ich urządzenia potrafią odzyskać średnio od 88 do 95 procent energii cieplnej z powietrza opuszczającego dom. Dla entuzjastów ochrony środowiska też jest argument – tak „uzbrojony” dom emituje zdecydowanie mniej dwutlenku węgla.

Polecamy: Jak poprawić jakość powietrza w domu?

Podsumowanie

Matematyka i rachunek ekonomiczny są nieubłagane – jeśli chcemy zarobić na oszczędności energii, musimy najpierw solidnie zainwestować podczas budowy domu w energooszczędne technologie. Teoretycznie, jeśli planujemy mieszkać w swoim lokum długie lata i jeszcze zostawić je spadkobiercom jako atrakcyjną nieruchomość, warto zainwestować w to, co najlepsze i przyszłościowe. Dylematy mogą pojawić się, gdy budujemy dla siebie, ale w dłuższej perspektywie bierzemy pod uwagę sprzedaż, albo od razu sprzedaż czy wynajem.

Rodzi się wtedy pokusa, by nie inwestować za dużo i uzyskać dobrą cenę przy minimalnym wkładzie własnym. Wtedy jednak trzeba liczyć tylko na mniej uświadomionego klienta, gdyż tego bardziej uświadomionego przepisy unijne uzbroiły w oręż zwany audytem energetycznym budynku. Kamera termowizyjna wykaże wszystkie niedoróbki, a wtedy klient albo zrezygnuje z zakupu, albo będzie chciał ostro negocjować cenę – by zostawić sobie środki na niezbędną termomodernizację.

Oceń ten artykuł!
[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


CAPTCHA Image
Reload Image